Wrażenia 2004
...uwaga! wszystkie teksty
zamieszczono bez poprawek -
w takiej formie, w jakiej do nas
dotarły...
Przed czynnym udziałem w akcji, przez kilka kolejnych dni czytałam artykuły w "Gazecie" o Ekipie, w końcu telefon, przyjadę, chce pomóc. To był chyba najlepszy pomysł, na jaki można było wpaść pod koniec roku, świąteczny prezent, paradoksalnie, nie tylko dla Tomka, Krzysia, Klaudii i innych dzieci, ale równie wielki dla siebie samej, naprawdę. Czasem cięzko jest uwierzyć, że satysfakcja może być wystarczajacą zapłata, ale, Boże Kochany - jest! i to jaka!!! Na tle czwartkowego i piatkowego rozwożenia paczek dzieciom, weekendowa zbiórka staje się małym epizodem, ale przecież to czysty fundament tych ogromnych satysfakcji. Pamiętam Klaudie, do której pojechałylismy z Marta w dzień przed Wigilia, dziewięcioletni± dziewczynkę, która dziękujac nam za prezent, grała kolędy na pianinie, razem z mama opowiadały o talencie, nagrodach i festiwalach... na które nie ma funduszy. W innym domu siedmioro dzieci, małe mieszkanie, samotna matka, brak pracy. Sciskało w żoładku, kiedy małe brzdzace wyciagały raczki po prezenty, cieszac się 'Mikołaj, Mikołaj przyszedł!". Czasem wychodziłysmy z mieszkania i odbierało nam mowę, cisza w samochodzie i jedna mysl, czy w takich warunkach naprawdę da się żyć? Wtedy biło jeszcze wyrazniej w serduchu przekonanie o słusznosci tego, co robimy. O tym, że choć na ten moment daje się najprawdziwsza radosc. I choć z każda godzina biło się kolejne rekordy wrażliwosci, choćbym miała ryczeć jak bóbr wieczorem we własnym domu, z wrażenia, to ani przez chwilę nie watpię – za rok też możecie na mnie liczyć.
[Magda]
W UBIEGŁYM ROKU PO RAZ PIERWSZY BRAŁAM UDZIAŁ, JAKO WOLONTARIUSZ W EKIPIE ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA. WRAZ Z INNYMI KOLEGAMI I KOLEŻANKAMI ZBIERALIŚMY DARY W JEDNYM Z HIPERMARKETÓW, KTÓRE PODJEŁY SIĘ WSPARCIA AKCJI. POCZĄTKOWO PRZERAŻAŁO MNIE MOJE ZADANIE, ALE Z CZASEM, KIEDY PRZEKONAŁAM SIĘ, ŻE LUDZIE CHCĄ POMAGAC INNYM SPODOBAŁO MI SIĘ TO I POSTANOWIŁAM,ŻE BĘDĘ UCZESTNICZYĆ W TEJ SZLACHETNEJ AKCJI, AŻ DO KOŃCA. KAŻDEGO Z NAS KOSZTOWAŁO TO DUŻO PRACY, ALE OPŁACAŁO SIĘ. DZIĘKI NAM WIELE DZIECIAKÓW DOSTAŁO ŚWIĄTECZNE PACZKI.WIDAĆ BYŁO ICH RADOŚĆ I WDZIĘCZNOŚĆ. W TYM ROKU POSTANOWIŁAM ZAANGAŻOWAĆ SIĘ W ORGANIZOWANIU MIKOŁAJOWEJ AKCJI OD POCZATKU. MAM NADZIEJĘ, ŻE NAM SIĘ POWIEDZI, ŻE WNIESIEMY PRZEZ TO DO ICH RODZIN ODROBINĘ RADOŚCI.
[Ania]